poniedziałek, 27 maja 2019

Mordheim - kapitan najemników

Całkiem niedawno - zaledwie jakieś sześć miesięcy temu - postanowiłem  spróbować moich sił w grze Mordheim (dla niezorientowanych: gra o małej skali, czyli skirmish, wydana przez Games Workshop bodajże w 1999 roku, która do dziś ma wierne grono fanów; ponadto przed jakimś czasem wydawca na fali cyfrowego wzmożenia wydał jej elektroniczną wersję. Rozgrywki opowiadają o spotkaniach i starciach band awanturników w ruinach bogatego niegdyś miasta, od nazwy którego gra wzięła tytuł. Przy każdym spotkaniu gracze starają się wykonać założenia wybranego scenariusza, a na koniec zdobywają odłamki komety. Za pieniądze ze sprzedaży tych odłamków mogą rozwijać członków swojej bandy. Do tego dochodzi doświadczenie, które zdobywane jest po każdej rozgrywce, a pikanterii całej zabawie dodaje możliwość permanentnej utraty pokonanych modeli).

Znalazłem bardzo przyjazne miejsce do grania w Warszawie: klub Dębowa Tarcza z siedzibą w Staromiejskim Domu Kultury. Krótko mówiąc, dobrze jest trafić pomiędzy innych wariatów z podobnymi zainteresowaniami. Polecam Klub wszystkim zainteresowanym nie tylko Mordheim, ale i innymi grami, bo członkowie są otwarci na różne propozycje. Warto zainteresować się również warsztatami malarskimi i modelarskimi, które są w Klubie cyklicznie organizowane.

Ten wpis jest pierwszym, w którym będę uwieczniał moje prace nad bandami do Mordheim. Zaczynam nieco mniej typowo, od modelu jeszcze we wstępnym stadium prac, przed malowaniem. Przed Wami kapitan najemników z Marienburga, Olga Hirsch:



Właściwie każdy element tego modelu pochodzi z innego zestawu:

  • tors z nogami - Frostgrave Soldiers II
  • ręką z kuszą  oraz kołczan - Shieldmaiden Infantry/Rangers od Shieldwolf Miniatures
  • druga ręka - rosyjska piechota, Warlord Games (trochę podrzeźbiona w okolicy nadgarstka, żeby uzyskać kształt długiej rękawicy w miejsce mankietu szynela
  • głowa, miecz - średniowieczni najemnicy, Perry
  • plecak - Warlorg Games
  • piórko - od Landsknechtów Warlorda
(na marginesie pragnę zauważyć, że to wspaniałe, kiedy sklep oferuje pojedyncze wypraski)

Mam nadzieję, że niebawem będę mógł zaprezentować model w kolorze.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019

Jednorożec

Tym razem coś z zupełnie innej beczki - postanowiłem nieco uhonorować moją córkę, która często przygotowuje dla mnie dekoracje warsztatu, pomysłowe narzędzia, albo ilustracje. Proszę Państwa - oto koń:




piątek, 15 marca 2019

Malowanie na cztery ręce

Kiedyś fascynowały mnie produkty ze studia Target Games AB. Przede wszystkim Kroniki Mutantów: karciane Doom Trooper i Dark Eden, figurkowy Warzone. Firma wypuściła też na rynek grę w klimacie mrocznego fantasy Chronopia. Nie miałem nigdy licznej armii, zaledwie kilka figurek Czarnokrwistych (chronopiowych orków z kolegami, nawiązujących klimatem do średniowiecznych Arabów). Poniżej model, który przeleżał się w moich szufladach dobre dwadzieścia lat. 

Niedawno go wyciągnąłem i powodowany sentymentem do starych dobrych czasów odmalowałem, a efekt końcowy całkiem mnie zadowala:






wtorek, 11 grudnia 2018

Bojownik

Bojownik albo osoba próbująca przetrwać apokalipsę zombie... choć do tego drugiego sam kałach to za mało. Zgrabny model z zestawu Apocalypse Survivors od Wargames Factory, wydany przez Warlord Games jako część zestawu gry Project Z:




wtorek, 4 grudnia 2018

T-800

Modele endoszkieletu Terminatira model T-800 z gry wydanej przez River Horse i Warlord Games. Najpierw pomalowałem jeden z nich standardowo, głównie suchym pędzlem. Ale to wydało mi się prostackie. Następnie dwa dni weekendu spędziłem usiłując wyciągnąć pędzlem refleksy i blaski. Potem zrobiłem test i poprosiłem siedmiolatkę o wskazanie, który jest ładniejszy. Pod wpływem otrzymanej informacji zwrotnej wszystkie figurki trafiły pod suchy pędzel. Król był jednak nagi.





niedziela, 2 września 2018

Drako

Drako to taktyczna gra planszowo-karciana dla dwóch osób. Mamy ją już od kilku ładnych lat, ale dopiero teraz postanowiłem pomalować figurki (no OK, postanowiłem przed rokiem, zacząłem i jakoś nie mogłem skończyć. Ale końcówka wakacji do czegoś się przydała). Na pomalowanie każdej (na dokończenie malowania kiedyś rozpoczętego) dałem sobie jeden dzień i raczej udało mi się utrzymać w zamierzonym czasie. Tylko smok był dopieszczany później, po tym, jak w trakcie gry doszedłem do wniosku, że trzeba go trochę bardziej wykontrastować.

Modele nie są bardzo piękne, ale po pomalowaniu zyskały blask, choć mogłem jeszcze się postarać - ale to mogło oznaczać kolejny rok pracy, więc zrezygnowałem :)

Poniżej cała ekipa na foto grupowym:



Smok - jestem z niego całkiem zadowolony tym bardziej, że to mój pierwszy nie-ludzki model malowany na poważnie:


Wojownik - jestem zadowolony z płaszcza i nawet ze zbroi:


Sieciarz:


Kusznik:


niedziela, 6 maja 2018

Pandemia: Czas Cthulhu

Kto lubi planszówki, a nie zna serii Pandemia koniecznie powinien spróbować umówić się ze znajomymi na partię. Świetna kooperacja, piekielnie trudna, ale i dająca satysfakcję jeśli uda się pomyślnie zakończyć partię. Jeśli ten ktoś albo ta ktosia czuje miętę do uniwersum zapoczątkowanego przez H. P. Lovecrafta, to Pandemia: Czas Cthulhu jest najwłaściwszym wyborem. W dodatku ma całkiem przyjemne figurki, które prezentuję poniżej:




1. Reporterka


 2. Łowczyni:


3. Kierowca:


4. Okultystka:


5. Iluzjonista:


6. Lekarz:


7. Detektyw: 



 8. Shoggot #1:


9. Shoggot #2:


Do dokończenia został jeszcze Shoggot #3 i kultyści - bagatela, 26 figurek. 
cdn.